Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kallos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kallos. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2014

Uubieńcy roku 2013 - pielęgnazja włosów.

Dziś przychodzę do Was z ostatnią częścią moich ulubieńców. Tym razem będzie o rzeczach, które używałam do pielęgnacji i stylizacji włosów.


Romantic, szampon do włosów.

Wielka butla, niska cena i piękny połysk na włosach, nic więcej nie trzeba. Szampon dobrze oczyszcza, ładnie pachnie, fajnie się pieni i nie plącze włosów. Słabo trochę z jego dostępnością, bo w Naturze ani w Rossmannie go nie spotkałam. Ten kupiłam w Lewiatanie ;P trafiłam na niego przypadkiem i kosztował 15 zł, ciągle zapominam sprawdzić czy jeszcze jest. Jak spotkam ponownie to na pewno kupię inne rodzaje i maski też.


Kallos, maska latte.

Tej maski to raczej nie muszę przedstawiać. Na pewno większość o niej słyszała, albo ją miała. Używam jej chyba od początku wakacji i mam jeszcze połowę, także jest bardzo wydajna. Kosztuje około 20 zł. Włosy po niej stają się gładkie i milutkie w dotyku. Do tego ten budyniowy zapach, który długo utrzymuje się na włosach. CUDO !


Tołpa, odżywka-maska.

Z wydajnością to u niej średnio, konsystencja też nie bardzo, zapach bardzo dziwny, ale to co robi z włosami w zupełności mi wystarczy. Nie pamiętam ile kosztowała ale wydaje mi się że w granicach 25 zł. Nawilża i wygładza, zapobiega skręcaniu ( w moim przypadku, bo mam fioła na punkcie prostych włosów ) i naprawdę regeneruje kosmyki. Włosy po niej są mięciutkie i "lejące".

 

Loreal, eliksir odżywczy.

Nie darzę wielką sympatią produktów do włosów tej marki, ale ten eliksir jest świetny. W promocji kosztuje 20 zł, wystarczy kropelka aby włosy stały się błyszczące i gładkie. 

 
Marion, serum ochronne.

Jest to moja chyba czwarta, bądź piąta buteleczka. Kupuję od czasu kiedy zaczęłam prostować włosy ( około 2 lata ) Kosztuje około 7 zł, jest bardzo wydajne i idealnie zabezpiecza włosy, a przede wszystkim końcówki podczas prostowania.


Taft, lakier do włosów.

Mam totalnego bzika na punkcie idealnie prostej grzywki, a mojej niestety wystarczy odrobina wilgoci i już wywija się we wszystkie strony. Tych lakierów używałam przez caaaały rok, zmieniały się tylko rodzaje i bardzo się z nimi polubiłam. Psikam grzywę rano i nie muszę się o nic martwić przez cały dzień. Jestem pewna, że będę próbować też innych lakierów, ale do tych na pewno będę wracać.


I to koniec moich ulubieńców.

Życzę miłego wieczoru i dobrej nocy. 

A.